Moje portrety nie sś portretami w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Nie chodzi tu bowiem o wizerunek tylko o to co niewidoczne, co niedopowiedziane, tajemnicze...

Maluję więc to, co poza, gdzieś daleko od widza. Czasami jest to jakaś idea, czasami smuga cienia, tęsknota... Zdarza się niekiedy, że wydobywam na powierzchnię pragnienia głęboko w podświadomości schowane.

Dla mnie malowanie portretu bywa i przygodą i grą ale też wędrowaniem między tym co jawne a ukryte. Bywa konfliktem między potrzebą realizowania mojej wizji a wyobrażeniami portretowanego, zabawą w chowanego.

Używam symboli, umownych znaków i zaszyfrowanych w detalach wiadomości. Najczęściej portretuję kobiety. Maluję ciekawe ale i trudne relacje między siostrami, matkami i córkami... Zdarzają się i takie sytuacje, że pod koniec widać, iż portret stał się zapisem przepływu emocji między nami: mną - portretującą i nią - portretowaną. Ale w rezultacie, każdy z tych obrazów jest fragmentem czyjejś, indywidualnej i niepowtarzalnej historii.